Felieton / O sołtysie, młodych, krowie, lusterkach i końcu świata
MAREK CZEKAJ 11 marca 2010
O sołtysie, młodych, krowie, lusterkach i końcu świata
Sołtys zdaje się być, w dzisiejszych czasach dzikiego kapitalizmu, tworem mocno niemedialnym. No bo i niby po co wielce miastowym obywatelom taki ktoś, co to ma czerwoną tabliczkę z białym napisem na płocie przygwożdżoną? I w dodatku wszyscy o nim kawały opowiadają?
Hm, poprawka, niech będzie, że opowiadają w czasie przeszłym, dokonanym. I zapomnianym. I to wcale nie dlatego, że się naród zreflektował czy pokajał. Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana.
Młodzież
Dajmy na ten przykład dzisiejszą młodzież. Bardzo zresztą postępowa, kształci się z wielką wewnętrzną mocą na poważnych kierunkach studiów. Najczęściej młodziaki uczą się na wydziałach gier i zabaw zarządzać, bardzo zresztą efektownie. Teraz wiecie, takie modne się toto porobiło. Wszyscy efektownie zarządzają. Szkoda tylko, że efektywność kuleje. No cóż, jak to zawsze bywa, historia nazwie to błędem
i wypaczeniem a gospodarka wielkim kryzysem. Otóż problem się robi, gdy takiemu młodemu i - głównie gniewnemu - chce się na przykład historię objaśnić
i przybliżyć stary przesąd, że jak ktoś wdepnął w krowi... no, wiecie, to sołtysem zostanie. Bo niby jak
w dzisiejszych czasach owo toto nie wysławialne coś, sami wiecie co, dyplomatycznie nazwać?
Kiedyś to było proste
A teraz? Młodzież taka delikatna się porobiła, krzywo człowiek spojrzy i od razu po policję obłąkani rodzice dzwonią, bo pedofil. I jeszcze innowierca. Takie czasy. Mimo to trzeba próbować jakoś dotrzeć. No przecież ciągłość myśli gatunku ludzkiego musi jakoś przetrwać te trudne czasy. Wiecie, najsampierw to trzeba rozpocząć budowanie wspólnej płaszczyzny porozumienia.
Krowa
Po pierwsze primo, krowa jest ekologiczna. Tak. Nie ma silnika więc jest ekologiczna. Jak już się człowiek zdobędzie i to z siebie wyrzuci, to takiego mądrego magistra ma się w garści. Bo oni są na tę ekologię cięgiem uczulani. Nic dziwnego, że później całe młode pokolenie jest na coś uczulone. Trudno, znak czasów i symbol ekologii. Tak więc rzeczona już krowa, a jakże, ekologiczna, winna zostać przedstawiona jako proces produkcyjny. Oczywiście że tak! Wektorem wejścia będzie tu trawa i woda. Mechanizmami komunikacji procesu produkcyjnego z jego otoczeniem będzie sławetne „muuuuuu” oraz w drugą stronę, nieco już zapomniane, „nastąp się”. A wektorem wyjścia krowy będzie mleko, co należy podkreślić, płynne, oraz owo nie wysławiane,
a tak niezbędne do pozostania sołtysem coś, sami wiecie co.
Tym oto czy też podobnym sposobem, drogą okrężną
i najeżoną merytorycznymi oraz retorycznymi trudnościami, można próbować się jakoś porozumieć. O trudnościach semantycznych nie wspomnę, bo to za trudne dla mnie słowo. A dawno temu to się na toto coś, o czym tu prawię, placki najzwyczajniej mawiało
i wszystko było jasne.
A dzieciaki jaką miały radochę jak ktoś się zagapił i wlazł w... no przecież w końcu sami wiecie w co. Co jeszcze wam ciekawego o krowach powiem? Spytajcie takiego młodego człowieka po studiach, skąd się bierze mleko
w proszku?
Ha! Po tych wszystkich szkołach mało, który wpadnie na to, że z trawy w proszku, wody w proszku i z krowy, też
w proszku. Sumiennie powiadam, bzdura wierutna takie studia. Krowa w proszku jest trendi. Sołtys kiedyś nie musiał mieć magistra czy dochtora, a doradzić potrafił, we wsi inwentarz był obrobiony, wszyscy byli zadowoleni. I niech by która gadzina spróbowała pod bokiem coś zabuczeć. No, ale dziś to nie tylko z młodymi jest problem. Starsi też wcale nie lepsi.
Lusterka
Kiedyś to lusterka nosiły baby. I to te postępowe. W torebkach je nosiły. A chłop to lusterka wcale nie potrzebował. No bo i do czego? Żeby se włosy w nosie liczyć? No właśnie. A teraz? No mówię wam, znak czasów, ludzie kupują te aparaty fotograficzne i na siłę lusterka tam wpychają. Sam widziałem. Niektórym to po dwa się tam mieści. I co z tego, co z tego się pytam? Wielcy fotografowie się porobili. Przylezie taki, pomacha tym lusterkiem czy dwoma, kłapie to, że niby zdjęcia robi, a czort wie czego naprawdę tam tak w tej dziurce wypatruje. Jii, a gdzie tam, nie pokaże. Zobaczyć nie można dopóki jakimś szopem nie będą zrobione.
Powariowali
Zwierzaki demolują, faunę niszczą i pewnie stresują. Sodomia i gomoria. W imię czego, pytam? Do człowieka się taki uśmiecha, gada bezwiednie naokoło o tych megapikselach i jakichś zumach, ale toto pokory do życia nie ma, a jak mu pokazać szklaną płytę z prababki zdjęciem, to będzie chciał ją w cidiromie oglądać. No. A wiadomo przecie nie od dziś, że to tylko da radę z płytami grafomanowymi. A kiedyś taki fotograf to z harmonią, o taką wielgaśną, wiecie, chodził. I ino patrzył na ludzi. No, dobrze, czasem zezował spode łba. Albo z boku łba.
A pierwsze co, to do sołtysa szedł. I wszystko było na swoim miejscu, aż miło na stare zdjęcia popatrzeć. Nie to, co teraz. Pstrokate, pociaprane, rozmazane. I jeszcze popsutymi aparatami często robione, bo tło nieostre przecież. Widać te lusterka krzywo wsadzone albo ze zbyt dużą siłą.
Koniec świata
Mimo wszystko, wbrew kryzysowi oraz sztucznym cięciom w płacach, pamiętać należy, że sołtys człowiek prawy
i potrzebny. Może nie w mieście, ale gdzieś tam, na końcu świata, ma na pewno swoje miejsce. Kiedyś to się nawet wybrałem w podróż, na koniec świata właśnie. Bo byłem ciekaw, czy pod spodem to są żółwie, czy jakiś jaszczur. Niektórzy mawiają, że dinozaury, no ale żeby w to uwierzyć, to trzeba by pewnie dużo dziwnych ziół się najeść. Ot, wiecie, chciałem sobie po prostu taki koniec świata obejrzeć, żeby móc o nim prawnukom opowiadać. No więc, jak już znalazłem skraj jednego sołectwa to z trwogą za miedzę się wychyliłem i... wiecie, nie było końca świata! Świat był nadal. Kontinuum tu i teraz trwało niezłomnie, miażdżąc przy okazji wszelkie próby odnalezienia jego końca. Poszedłem więc sprawdzić co jest dalej. I wiecie, dalej było kolejne sołectwo.
A później kolejne i kolejne. Z kolejnymi sołtysami. Nie wierzyłem, dopóki nie powróciłem do punktu wyjścia, ino że z drugiej strony. Okazuje się, że cała ziemia jest pierścieniem - inaczej nie mógłbym wrócić z drugiej strony.
A te sołectwa to są tak mądrze i chytrze rozplanowane, że pokrywają całą ziemię. I to bardzo, bardzo szczelnie.
To właśnie dlatego się ona nigdy nie kończy.
Pamiętajcie, sołtys jest bardzo ważny! A to, że jest niemedialny... znak czasów niewdzięcznego, dzikiego kapitalizmu.
Inne artykuły autora: Zachęcam do głosowania, Anna Wyszkoni na promenadzie, Bilans weekendu, Powódź dotyka nie tylko mieszkańców, Ozdrowienie wiaduktu, Electric Uranus, Zjazd na Byle Czym, Korowód studencki, Problem nieistniejący ?, Częstochowskiej Wiosny Studentów dzień drugi.
Brak opinii
Dodaj swoją opinię »Kalendarium imprez w regionie częstochowskim
Dzisiaj >> Andrzej Wajda. Etnograficzny remanent
Jutro >> Andrzej Wajda. Etnograficzny remanent
Wkrótce >> Andrzej Wajda. Etnograficzny remanent
MACIEJ MALEŃCZUK z zespołem Psychodancing
MIND KAMPF UK
PRL PARTY w klubie ZERO
Nie wiesz gdzie iść ?
Ostatnie opinie do artykułów
pragnę zaznaczyć iż klisza jest w pełni edytowalnym i obrabialnym materiałem to coś jak cyfrowa klisza czyli plik RAW, z tym, że w fotografii na kliszy można zrobić wszystko, rozjaśniać ciemne miejsca, zmieniać temperaturę itp. itp. tak więc wszystko jest do zrobienia, a czy zostało zrobione w PS czy w ciemni to tylko sumienie fotografa ;)
ten link z cz na końcu to nie jest żadna gazeta, tylko automat do wysysania treści już opublikowanych w innych miejscach, kilka osób które tam pracuje zajmuje się ich "przeredagowywaniem", żeby przeciętny czytelnik się nie zorientował
Obejrzałem trochę zdjęć Pana Dłubaka i coś mi tu nie gra.
W wywiadzie w alejeczy mówi ,że fotografia cyfrowa to taka be jest. Wprawdzie na fotografii się nie znam, ale wydaje mi się, że parę zdjęć jest ewidentnie cyfrowo rasowanych, bo nie wierzę, że ma tak wspaniałe aktywne, kosmiczno-laserowe oświetlenie studyjne, którym jest w stanie "analogowo" stworzyć idealną poświatę wokół sylwetki - np. wyciągniętych palców dłoni.
Galeria jurajska wynurza się z mgły - betonowy kolos, przerośnięty ryneczek z Wałów Dwernickiego Informacja - czyli aktualności z Częstochowy, przepisy sezonowe, naturalne meble ogrodowe, tai-chi Częstochowa premiery płytowe, Festiwal TeatrówOgródkowych - Carpe Diem, Herzog na Antarktydzie - Spotkania na krańcu Świata, babcine sposoby na przeziębienie i nie tylko, kultura, piosenka, aranżacja, tekst na zamówienie, strony www, dzień świstaka, puchatek, Sposoby na przeziębienie, tai-chi Częstochowa ziemia na krawędzi, Strucla z makiem - potrawy sezonowe, "Metafizyka z Jasną Górą w tle"; recenzja książki Światło potrawy sezonowe
Trujące owoce w ogrodzie
Sporo popularnych ogrodowych roślin zawiera substancje szkodliwe dla zdrowia(...)











