Felieton
ROMAN SZWED 23 lipca 2009
Grunwald przed Grunwaldem
W minioną sobotę, na pamiątkę zwycięstwa pod Grunwaldem odbyła się inscenizacja tej bitwy. Rok 1410 to chyba jedyna data z historii, która przez większość jest poprawnie kojarzona właśnie z tym zwycięstwem
Choć gros osób pamięta tę liczbę jako formułę na bimbrowy zacier: 1 kilogram cukru, 4 litry wody oraz 10 deko drożdży. Pokolenia wielu Polaków miały tę datę konsekwentnie pamiętać. Była utrwalana w świadomości narodowej dzięki kompleksom, które rodziły się z przegranych wojen i powstań prowadzonych z niemieckim zaborcą.
Bitwę pod Grunwaldem określa się jako jedną z największych i najdonioślejszych w skutkach batalii średniowiecza. Jednakże co do samej liczebności wojsk biorących w niej udział nie ma do tej pory zgody. Szacunki niektórych badaczy określają siły krzyżackie na 15 tys., polskie i litewskie na około 30 tys., inni zaś mówią o 21 tys. Krzyżaków i dwukrotnie większej liczbie Polaków wraz z wojskami litewsko-ruskimi.
Bitwa zrobiła ogromne wrażenie na współczesnych. Świadczy o tym choćby fakt, że weneccy posłowie, którzy przybyli do Krakowa wiosną 1412 r. wyrazili opinię, że to właśnie Jagiełło byłby najlepszym kandydatem do korony cesarskiej w Niemczech.
Jednak samo militarne zwycięstwo nie przyniosłoby takich skutków, a i może sama bitwa nie odbyłaby się, gdyby nie wcześniejsze zabiegi dyplomatyczne strony polskiej. Konfrontacja z Krzyżakami była bardzo ryzykowna politycznie. Dzięki ogromnym nadaniom ziemskim w cesarstwie, ale także w Apulii, na Sycylii, Austrii i w Czechach oraz swym rozległym kontaktom Zakon stanowił największą teokratyczno-wojskową organizację w Europie. Zdobył uznanie i poparcie elit rycerskich ze względu na fakt, że zaspakajał potrzebę rozrywki, jednocześnie dając rozgrzeszenie. Biznes polegał na tym, że Krzyżacy organizowali uczty, turnieje, polowania nie tylko na zwierzynę, ale przede wszystkim na ludzi - na pogan. Goście Zakonu byli przeświadczeni o szlachetności swych czynów, szukali sławy i chwały w krzewieniu wiary, którą zyskiwali podczas łupieskich wypraw. Potem wracali w swe strony rodzinne, do swych zamków i królestw z przekonaniem o potrzebie prowadzenia krucjat przeciwko niewiernym oraz uzasadniali istnienie Zakonu w tym celu. Krzyżacy w zamian za organizowane rejzy, podczas których można było nieźle się obłowić i zabawić, otrzymywali gotówkę, gdyż przybyli rycerze musieli opłacić swój pobyt. Jednocześnie rycerze goście stanowili tak ważne, niemalże darmowe, wsparcie militarne dla braci zakonnych.
Wysiłek dyplomacji polskiej owego czasu polegał więc na przekonaniu i zmianie opinii o Zakonie. To wymagało nie mniejszego zaangażowania i wkładu niż sama bitwa.
Pisano odezwy, memoriały i traktaty. Posłowie wysyłani byli przez Jagiełłę na różne dwory książąt niemieckich. Z misją dyplomatyczną dotarli między innymi na dwór króla rzymskiego Ruprechta oraz Henryka IV- króla Anglii. Nawet papież Aleksander V w wyniku działalności polskich posłów w styczniu 1410 r. wzywał wielkiego mistrza do zawarcia pokoju z Jagiełłą. Zadanie to było tym trudniejsze, że Zakon cieszył się w powszechnej opinii sławą zasłużonej instytucji kościelnej z ogromnym wsparciem ze strony papiestwa i cesarstwa. Propaganda polska musiała obalać powszechny mit o uczciwych i bogobojnych braciach zakonnych i dowodzić, że na terenie Królestwa Polskiego i Litwy nie ma już pogan czy heretyków, gdyż już dawno te państwa przyjęły chrzest. Traktat Stanisława ze Skarbimierza "O wojnach sprawiedliwych" uzasadniał polskie interesy w uniwersalny sposób.
Permanentne wypuszczanie na wolność jeńców wojennych rycerzy gości przez Jagiełłę przyczyniło się też do innego postrzegania króla, już nie jako poganina, ale jako miłosiernego chrześcijanina. Przemyślana propaganda i akcja dyplomatyczna przed, ale i po bitwie wpłynęły na to, że owoce zwycięstwa nie zostały zmarnowane. Wcześniej jednak musiała być wygrana rozgrywka dyplomatyczna, która się przełożyła na zwycięstwo w polu. Sukces propagandy polskiej był ważniejszy niż sama bitwa.
Inne artykuły autora: Koncert Chopina w Częstochowie, Dzień wolności, Zapomniana część miasta, Jak pamiętać 17 września?, Preludium wojny - wywiad z miłośnikiem historii Gliwic, Egri bikaver, Hitler jak Napoleon Bonaparte ?, Zwycięstwo jak porażka, Popiełuszko w Kościele
Brak opinii
Dodaj swoją opinię »Kalendarium imprez w regionie częstochowskim
Dzisiaj >> Andrzej Wajda. Etnograficzny remanent
Jutro >> Andrzej Wajda. Etnograficzny remanent
Wkrótce >> Andrzej Wajda. Etnograficzny remanent
MACIEJ MALEŃCZUK z zespołem Psychodancing
MIND KAMPF UK
PRL PARTY w klubie ZERO
Nie wiesz gdzie iść ?
Ostatnie opinie do artykułów
hmm
Pani Izabelo. Podziwiam merytoryczność Pani argumentacji wobec anonima, zarzucającego na łamach komentarzy jakieś upolitycznione absurdy. Jednocześnie pragnę zauważyć, iż ton, spójność, konstrukcja oraz ogólnie pojęta jakość wypowiedzi wspomnianego anonima sugeruje umysł z dużą ilością betonu oraz zacietrzewienia. Pod pozorami elokwentnej wypowiedzi dostrzec można prosty przekaz - "ja wiem lepiej, bujajcie się, mam was gdzieś". Innymi słowy, szkoda czasu i litości dla takich gości.
Pretekst do rozmowy jest bardzo prosty. Wystarczy zapytać rolników o organizacje rolnicze, wówczas wymienią Kółka Rolnicze, KRUS, ARiMR i ODR. Te odpowiedzi będą najczęstsze.
Proszę przy tym sprawdzić, która z tych organizacji wypłaciła najwięcej unijnego wsparcia dla rolników. W końcu dożynki są świętem rolników.
Co do kolejnego argumentu to proszę zapoznać się z harmonogramem narady z udziałem Ministra, o której mowa w tekście. Czy ma ona zbyt małe znaczenie odnośnie zagadnień merytorycznych związanym z udzielaniem wsparcia dla sektora rolniczego i leśnego?
Jeszcze jedna uwaga na marginesie. Ja rozmawiałam z dyrektorem instytucji, a Pan/Pani widzi w tym rozmowę z osobą prywatną, której nazwiska w przeciwieństwie do mnie cały czas Pan/Pani używa.
Ponadto w całym wywiadzie nie padają stwierdzenia w pierwszej osobie, a jedynie w trzeciej. Bowiem wypowiedź dotyczy przedstawiciela organizacji, a nie osoby prywatnej. Logicznym jest, że osobą wypowiadającą się odnośnie podległej instytucji jest osoba nią zarządzająca, czyli dyrektor, a nie np. palacz z kotłowni.
Wywiad nie dotyczy kwestii dożynek czego Czytelnik/Czytelniczka nie raczył/ nie chciał (niepotrzebne skreślić) zauważyć.
Nie moją intencją jest dochodzić, kto i jaki miał udział w organizowaniu imprezy, stwierdzam jedynie zaangażowanie w kwestie pomocy dla rolnictwa.
Co do innych organizacji to mają one tak samo otwartą drogę do zabierania głosu, pytanie tylko czy maja takie życzenie.
Odnośnie zarzutu o nadużycia, to myślę, że zdecydowanie najbardziej nagannym nadużyciem względem drugiej osoby jest wkładanie w jej usta słów, których nie wypowiedziała oraz przypisywanie intencji, które nie miały miejsca.
Dlatego dalsze wpisy pozostaną bez komentarza, jakkolwiek napastliwe i paszkwilowate będą.
Galeria jurajska wynurza się z mgły - betonowy kolos, przerośnięty ryneczek z Wałów Dwernickiego Informacja - czyli aktualności z Częstochowy, przepisy sezonowe, naturalne meble ogrodowe, tai-chi Częstochowa premiery płytowe, Festiwal TeatrówOgródkowych - Carpe Diem, Herzog na Antarktydzie - Spotkania na krańcu Świata, babcine sposoby na przeziębienie i nie tylko, kultura, piosenka, aranżacja, tekst na zamówienie, strony www, dzień świstaka, puchatek, Sposoby na przeziębienie, tai-chi Częstochowa ziemia na krawędzi, Strucla z makiem - potrawy sezonowe, "Metafizyka z Jasną Górą w tle"; recenzja książki Światło potrawy sezonowe
Trujące owoce w ogrodzie
Sporo popularnych ogrodowych roślin zawiera substancje szkodliwe dla zdrowia(...)











