Piątek 10 września 2010

Felieton

TOMASZ JAMROZIŃSKI 9 listopada 2009

Przeciążenie

Ze wszystkim można przegiąć, ale najłatwiej z ekstremalnymi stanami naturalnymi.

Jest taki okres w życiu co poniektórych osobników obojga płci, w którym oczekują przyjścia na świat dziecka. Czas jakże piękny i dostojny, w biblijnym zaśpiewie nazywany błogosławionym, pełen zarówno nadziei, jak i obaw. Okazuje się, że stan ten można przeżyć albo przeanielić, a w skrajnych przypadkach przeciążyć, urządzając przyjęcia typu baby prysznic na amerykańską modłę lub wieszając na ścianie tak zwany matecznik. O pierwszym zmilczę, bo filmów się naoglądali.

Cóż to matecznik? Jak świat długi i szeroki, a mapa fizyczna kolorowa, matecznik to miejsce kojarzone
z łowiectwem bądź leśnictwem, ostoja dla zwierzyny, do której nie mają dostępu zastępy wąsatych, testosteronowych facetów noszących maskujące stroje moro,
w dzień czyhających na zwierzynę grubego sortu, a wieczorem zapijających wódę pod bigos. W pospolitym rozumowaniu matecznik to miejsce rozpoznane jedynie przez speców od zootechniki. Tak dotychczas myślałem, książki z dzieciństwa mnie w tym utwierdzały, że matecznik to jak jak nic tajne legowisko niedźwiedzia.
Otóż, szanowni, nie tylko. Matecznik to gipsowy odlew brzucha ciężarnej matki (logiczne jest to, że matki, gdyż ojciec nie może być ciężarny, chociaż gdyby mu zrobić odlew, byłoby pewnie co podziwiać). O tym, że ludzie robią sobie takie pamiątki dowiedziałem się z prasy dla przyszłych mam i tatusiów (czemu nie mamusiów i tat?). Czasopisma z tej branży mam za sobą, szczęśliwie Julek w przyszłym tygodniu skończy niebagatelne dwa miesiące. Nie oczekuję więc na potomka, cieszę się już z jego pierwszych uśmiechów. Owszem, robię zdjęcia, żeby pamięć nie zgubiła dnia przyjazdu do domu ze szpitala, momentu pierwszych kąpieli i pierwszych zabaw albo wyrastania z kombinezonu, ale nie poszalałem, żeby uwieczniać rozrastający się w ciąży brzuch kochanej żony. Po co? Żeby jego odlew wisiał nad łóżeczkiem maleństwa a później łóżkiem syna, dorosłego z czasem chłopa.

Sięganie do korzeni może warto zatrzymać na pewnym pułapie pierwocin. Zdjęcia USG postaci embrionalnej mają o tyle sens, że ukazują małego człowieczka, a nie zewnętrzne atrybuty matki, której brzuch, czytaj macica, lada chwila „spadnie”. Matecznik matecznikiem, ale po kiego grzyba windować jego powłokę na ścianę? Toż to nie poroże. Nie rozumiem, czy tak bardzo duma rozpiera, że nie może znaleźć ujścia? Gdyby – cofając się do poczęcia – atrybutów szukać u ojców, tej mody boję się jeszcze bardziej, to wypadałoby zrobić gipsowy odlew... penisa, przecież to stamtąd plemnik niezłomny.

Otwierając dyskusję, można wspomnieć o ciążowych zabobonach. Pierwsze z brzegu, proszę: nie wolno matce ściąć włosów, bo maleństwu rozumu nie starczy (komuś już nie starcza), nie wolno kupować rzeczy dla dziecka przed porodem, biżuteria i tym podobne sznureczki pewnikiem zwiastują okręcenie się płodu pępowiną, a wizyta na cmentarzu – malec zalękniony pozostanie na długie lata. Niby nie zaszkodzi, tak? No i hit, na dwa miesiące przed rozwiązaniem nie należy się kochać, gdyż dziecku będą ropiały oczka. Łatwo manipulować tymi, co
z nadzieją i obawą są za pan brat.

W takich chwilach przypominam sobie statystykę, jaką kiedyś podawał proboszcz z parafii Św. Józefa – katolicka Polska jest na drugim miejscu na świecie za Haiti, jeśli idzie o liczbę przesądów.


Inne artykuły autora:  Papieskie klonyzłE Mi SIę śNI101% normyWianuszek opowiadaczyHipermarket StorySkok z ósmego piętraW obronie Świętego BorubaraKryzysowa awangardaAutor nieznany, produkt sprzedany

Przeczytaj 7 opinii

Dodaj swoją opinię »
  • pasażer na gapę

    2009-11-09
    17:24:20

    Zgadzam się. Choć sama mam dwójkę dzieci, nie czułam potrzeby uwieczniania brzucha w gipsie. Tan cały "matecznik" to kolejny sposób zbicia kasy na sentymentalnych matkach (w tym przypadku przyszłych).

  • pasażer na gapę

    2009-11-09
    19:04:20

    swoją drogą to sporo racji w tym artykule -ten matecznik wygląda jak wielkanocna pisanka , którą ciężko byłoby umieścić w koszyczku na święconkę.

  • pasażer na gapę

    2009-11-10
    11:28:18

    Swoją drogą i mimo wszystko jednak, należy też docenić pomysłowość matecznikowców, tzn. wykonawców mateczników.

  • pasażer na gapę

    2009-11-10
    12:03:05

    Chyba pomysł na biznes...

  • pasażer na gapę

    2009-11-12
    10:58:45

    gdzie tak kasa

    ja tu w ogóle nie widzę kasy...
    chyba że castorama zarobi na zwiększonej sprzedaży gipsu gładziowego sklep plastyczny na farbkach.
    No chyba że już ktoś będzie sprzedawał gotowe zestawy do wyrobu mateczników - oby w zestawie nie było kobiety w ciąży :)

  • pasażer na gapę

    2009-11-13
    12:29:47

    Jak to nie ma kasy/
    Wymyslila to konkretna firma i ona ma patent, jeden taki odlewik z pomalowaniem to kwota od kilkuset zł wzwyż.
    No chyba że ktos zrobi odlewik sposobem chałupniczym w domu i sam sobie pomaluje.

  • pasażer na gapę

    2010-03-03
    15:24:37

    ależ kasa jest - firma jeśli nie pomaga wykonać odlewu to zapewne proponuje kompletny zestaw do zrobienia tegoż
    Są podobne zestawy do odciskania stópek czy rączek maluszka, z tym ten drugi lepszy że stanowi milszą pamiątkę. Zdecydowanie wolałabym by mój syn w przyszłości pokazał odcisk swej dłoni niż moje rozrośnięte ciało :)
    Prawda jest taka że pomieszanie wariacji hormonów z odpowiednim marketingiem buduje w nas potrzeby irracjonalne, zbędne i wręcz...przeciążone

Kalendarium imprez w regionie częstochowskim

Twoja wyszukiwarka

Ostatnie opinie do artykułów

Galeria jurajska wynurza się z mgły - betonowy kolos, przerośnięty ryneczek z Wałów Dwernickiego Informacja - czyli aktualności z Częstochowy, przepisy sezonowe, naturalne meble ogrodowe, tai-chi Częstochowa premiery płytowe, Festiwal TeatrówOgródkowych - Carpe Diem, Herzog na Antarktydzie - Spotkania na krańcu Świata, babcine sposoby na przeziębienie i nie tylko, kultura, piosenka, aranżacja, tekst na zamówienie, strony www, dzień świstaka, puchatek, Sposoby na przeziębienie, tai-chi Częstochowa ziemia na krawędzi, Strucla z makiem - potrawy sezonowe, "Metafizyka z Jasną Górą w tle"; recenzja książki Światło potrawy sezonowe