Format XXL
Gdy po raz pierwszy zobaczyłem "książęcy wafelek" w rozmiarze XXL, zrozumiałem, że zawartość opakowania nie ma większego znaczenia, liczy się samo opakowanie, a szczególnie jego rozmiar.
Gdy po raz pierwszy zobaczyłem olbrzymie reklamy zewnętrzne w rozmiarze XXL pokrywające już nie tylko fasady wąskich kamienic, a całe zespoły budynków odczułem potęgę reklamy zewnętrznej.
Ale gdy zobaczyłem taką reklamę na fasadzie byłego domu handlowego "Merkury" w Częstochowie, doszło do mnie, że duże korporacje osiągnęły mistrzostwo w wyciąganiu pieniędzy z rynku, który wydaje się być w nie mało zasobny.
Pokrycie reklamą budynku po domu handlowym "Merkury" może również spowodować wysiew kolejnych tego typu megaformatowych reklam. Właściciele kamienic mogą szybko zasmakować w takim źródle dochodu i na wzór Alei Jerozolimskich w Warszawie te nasze, częstochowskie mogą się pokryć takim wizualnym śmieciem.
Reklama tyczy się sklepu z odzieżą, umiejscowionego w Galerii Jurajskiej. Gdy Galeria była jeszcze w trakcie budowy, ciężko było uwierzyć, że taki handlowy kolos ma miejsce bytu w Częstochowie, mieście, które od strony gospodarczej nie rokuje dobrze na przyszłość.
Samo nasuwało się pytanie, kto tam będzie kupował, kogo będzie na to stać - okazuje się, że stać, a nowe sklepy powstają.
To, czy Galeria Jurajska przynosi zamierzone zyski - nie wiemy. Istotne jest to, co mieszkańcy Częstochowy z tego mają ? - chyba niewiele. Cały dochód i tak zostanie wyprowadzony "na zewnątrz". Pozostaje nam patrzeć i podziwiać kunszt korporacyjnego biznesu.
A co z Częstochową ?
Zmieniająca się władza nie potrafi wykorzystać możliwości naszego miasta. Tereny pohuciane nadal straszą pustkami, tracimy inwestorów, a szkolnictwo wyższe w Częstochowie (zgodnie z założeniami centralnymi) nie będzie tak wspierane jak w innych dużych ośrodkach akademickich. Stare domy handlowe nie przynoszące zysków najprawdopodobniej z przyczyn złego zarządzania stają się jedynie platformą reklamową. Nasz "Merkury" przypomina trochę kolejne rządy częstochowskich włodarzy - nieudolne, słabe, nadające się jedynie jako platforma do zaistnienia dla kolejnych lokalnych działaczy.
Zastanawia mnie, czy kiedyś w niedalekiej przyszłości, kiedy Częstochowa stanie się "miastem przy trasie", ktoś nie wywiesi olbrzymiego billboardu reklamującego duży sklep odzieżowy w Warszawie?

