Piątek 30 lipca 2010

Felieton / Świstakowy horror

RENATA GRUCA 2 lutego 2010

Świstakowy horror

Piii… Piii… Piii… Piii… Dźwięk budzika niczym młot pneumatyczny, jednostajnie, uparcie i brutalnie wdziera się w moją podświadomość. Znów dzwoni w nieodpowiednim momencie. Sięgam do jego wyłącznika, jednym ruchem uciszam potwora i włączam radio, za chwilę będą poranne wiadomości po których podniosę głowę od poduszki.

… dziwne, wczoraj o tej porze leciała dokładnie ta sama piosenka. W zasadzie nawet ją lubię, wokalistka ma specyficzny tembr głosu…

Z zamyślenia wyrywa mnie głos spikera „dzisiaj w godzinach porannych na głównym skrzyżowaniu Kluczborka doszło do poważnego wypadku samochodowego…” - kurcze wczoraj w tym samym miejscu również był wypadek…

„...dzisiaj Stany Zjednoczone i Kanada obchodzą swoje doroczne święto, którego bohaterem jest świstak Phil... A teraz prognoza pogody...”
Zaraz, zaraz ale to już było, to było… wczoraj! Nieeee!!!
Znów mamy Dzień Świstaka...

Ileż to razy w życiu mieliśmy wrażenie że to już było, że coś powtarza się wg ustalonego schematu, że każdy dzień jest łudząco podobny do poprzedniego...? Amerykańscy naukowcy nazywają to nawet „syndromem dnia świstaka” (Groundhog Day Syndrome). Jest on o tyle niebezpieczny, że przewidywalność następujących po sobie zakodowanych schematów dnia codziennego, doprowadza z czasem do autodestrukcyjnych wzorców zachowań, utraty chęci życia, poczucia bezsensu działania, a w ciężkich przypadkach do depresji. Zjawisko to najczęściej dotyka środowiska biznesowe, czyli ludzi pracujących wg pewnych utartych schematów działania.

Amerykanie potrafili jednak zrobić użytek z Dnia Świstaka i nakręcili całkiem przyjemną komedię romantyczną. Oto zgorzkniały prezenter telewizyjnej prognozy pogody Bill, przyjeżdża do miasteczka Punxsutawney, aby nakręcić relację z dorocznego święta przepowiadającego, lub też nie, rychłe nadejście wiosny. Oto świstak Phil wychodzi ze swej norki by zobaczyć swój cień. Jeżeli go zobaczy zwiastuje to jeszcze 6 tygodni zimy, brak cienia natomiast oznacza szybkie nadejście wiosny.

Prezenter po skończonej pracy, pod koniec dnia stwierdza że był to najgorszy dzień w jego życiu, niestety dla Billa „piekło” dnia świstaka dopiero się zaczyna. Kiedy budzi się następnego ranka z przerażeniem stwierdza, że znów jest 2 luty, czyli Dzień Świstaka, który dla niego będzie trwał dopóty dopóki czegoś nie zrozumie i nie zmieni swojego życia.

W Polsce w pewnym okresie czasu panowała moda na dowcipy o świstaku, spowodowana reklamą telewizyjną pewnej firmy produkującej czekoladę. Oto biedny świstak siedział sobie i zawijał tę czekoladę w sreberka, co pobudzało wyobraźnie co bardziej dowcipnych. Powstało wtedy wiele zabawnych tekstów i dowcipów o świstaku. Mniej lub bardziej zabawne, ale śmialiśmy się z nich wszyscy. Oto kilka takich świstkowych „hasełek”:
 -  Ja mam 20 lat ty masz 20lat, a świstak dożywocie
 -  A świstak siedzi bo sreberka były kradzione
 -  A świstak na bezrobociu... bo zmienili opakowanie...

A jak to jest naprawdę z tym świstakiem

W przypadku amerykanów nie jest to świstak, a jego odmiana gatunkowa, świszcz. Gryzoń zamieszkujący głównie Amerykę Północną. Nasz rodzimy gryzoń, świstak jest bardziej popularny. Oprócz wysokich partii Tatr występuje również w Alpach (świstak alpejski), niektórych pasmach Karpat, został również sztucznie wprowadzony w Pireneje.

Unika ruchliwych szlaków turystycznych, żyje stadnie, zamieszkuje w norach, bardzo ostrożny i płochliwy. Jego głównym wrogiem naturalnym jest orzeł, zaatakowany przez lisa czy wilka potrafi się zaciekle bronić. Żywi się wyłącznie roślinami, zarówno pędami nadziemnymi jak i bulwami oraz korzeniami. Już we wrześniu zapada
w sen zimowy, który trwa aż do kwietnia. Jego nazwa pochodzi od głośnego świstu jakim w sytuacji zagrożenia ostrzega swoje stado. Co ciekawe zarówno świstak jak i świszcz to gryzonie z rodziny wiewiórkowatych.
W Polsce świstak jest pod ścisłą ochroną. Niezwykle rzadko, ale udaje się czasami turystom zobaczyć to sympatyczne zwierzątko na Tatrzańskim szlaku.

Życzę wszystkim przyjemnego dnia świstaka, bo gdyby znów miał się powtórzyć jutro rano…


Inne artykuły autora:  Dni Rakowa zapraszająTeatralne „Szaleństwo we dwoje”Świat malowany muzyką fortepianową...Duet akordeonowyIndiańska wioska, teleskop, uliczne grajkiBabska analiza męskiej owocowościCzęstochowskie Forum KobietMarsz różowej wstążki w Dniu MatkiBilans weekenduCzęstochowskiej Wiosny Studentów dzień drugi.

Przeczytaj 1 opinię

Dodaj swoją opinię »
  • pasażer na gapę

    2010-02-02
    09:42:05

    ja to mam

    tak codziennie rano :)

Festiwal Teatrów Ogródkowych

fot. Piotr Kras

- oficjalna strona festiwalu »

Reklama na stacji

Kalendarium imprez w regionie częstochowskim

Twoja wyszukiwarka

Ostatnie opinie do artykułów

Galeria jurajska wynurza się z mgły - betonowy kolos, przerośnięty ryneczek z Wałów Dwernickiego Informacja - czyli aktualności z Częstochowy, przepisy sezonowe, naturalne meble ogrodowe, tai-chi Częstochowa premiery płytowe, Festiwal TeatrówOgródkowych - Carpe Diem, Herzog na Antarktydzie - Spotkania na krańcu Świata, babcine sposoby na przeziębienie i nie tylko, kultura, piosenka, aranżacja, tekst na zamówienie, strony www, dzień świstaka, puchatek, Sposoby na przeziębienie, tai-chi Częstochowa ziemia na krawędzi, Strucla z makiem - potrawy sezonowe, "Metafizyka z Jasną Górą w tle"; recenzja książki Światło potrawy sezonowe