Stacja Częstochowa INFO

Sobota, 4 lutego 2012 r.
Stacja Częstochowa INFO - wiadomości, informacje, komentarze.
Switch to english version

IZABELA ŚLIWOŃ

Tydzień z blondynką

Nie będzie to wywiad z Beatą Pawlikowską ani jedna z historii owianego niedopowiedzeniami życia Marlin Monroe. Od razu chciałabym też zaznaczyć, że „blondynkowatość” to stan umysłu, a nie kolor włosów.

Cała historia zaczęła się blisko rok temu, kiedy znajomy zakupił sobie kolejną elektroniczną zabawkę w postaci GPS-a. Urządzenie ma tę zdecydowaną przewagę nad CB-radiem, że powiadamia o wszystkich fotoradach i czarnych punktach na drodze, czasami dziarsko oświadcza, że oto atrakcja turystyczna ( i nic, że przed człowiekiem jest szczere pole). Minusem GPS-a (nazywanego przez nas pieszczotliwie BLONDI) jest stały repertuar słów, ciężko zatem o świeże informacje z trasy np. „ Panowie lepiej się spóźnić do domu na kolacje niż zdążyć do szpitala na obiad” albo „Kto chciałby zostać gwiazdą programu PIRAT DROGOWY proszony jest na 567 w kierunku Bielska” lub „Warszawiakom to chyba wydają prawo jazdy, tylko na lewy pas”.

Blondi, jak każda kobieta, zmienną jest, czasem nawet przemawia głosem Krzysia Hołowczyca. Wówczas
w repertuarze jej komunikatów pojawiają się częste powtórzenia: „ Szukam sygnału GPS, jak go znajdę, to Ci powiem”. W przypadku moich znajomych Krzyś nie egzystował długo, a to dlatego, że jeszcze przed wyjazdem
z podwórka deklarował, iż z nim na pewno dojadą do celu, a po doświadczeniach ostatniego rajdu Dakar…no sami rozumiecie.

Nie można powiedzieć, że Blondi brak ułańskiej fantazji. Co to, to nie. Znajomi testowali kiedyś zimą „krótką trasę” miedzy Grabówką i Kiedrzynem. Camel Trophy przy tym, to podobno nic strasznego, z resztą już nawet wizja pokonywania drogi pieszo i powrotu po samochodzik wiosną wydawała się kusząca.

Mnie przyszło się dogadywać z Blondi, gdy znajomi postanowili polecieć na tydzień do Anglii. W trasie zachowywała się potulnie i hamowała moje zapędy komunikatem „Fotoradar 500 metrów”, gdy o 5 rano dotarłam do domu dałam jej wolne w postaci przycisku Turn Off.

Niestety już o 5.15 obudziła mnie stwierdzeniem, że jestem poza trasą (sic!). Wyczołgałam się wyłączyłam
i poszłam odsypiać dalej. 5.30 – „ Jesteś poza trasą” no tu już byłam mniej kulturalna i kazałam jej się zamknąć – posłuchała! (na swoje szczęście). Przez kilka dni zachowywała się w miarę wzorowo (tzn. prowadziła typowo damską politykę wzbudzania zainteresowania), mianowicie stale informowała, że jej słabo, mrugała zalotnie tym swoim pomarańczowym oczkiem, a wieczorem oślepiała komunikatem o stanie swojej baterii. Trudno, dla świętego spokoju zrobiłam porządek w gniazdach USB. Blondi była najwidoczniej ukontentowana, bo dała sobie spokój – mnie przy okazji też. Czasem zagadywała w pracy, próbując się przebić przez moją torebkę, ale została skutecznie zignorowana.

Niestety Blondi, jak każda kobieta, jest pamiętliwa. Za moja ignorancję odgryzła się w Będzinie. Na odcinku
5 kilometrów kilkakrotnie zmieniała koncepcję trasy, informując - 2 kilometry prosto, po czym - za 40 metrów
w lewo (sic! @$^%$* mać mać mać). Poprowadziła mnie na lotnisko jakimiś paciugówami nie z tej ziemi (tzn. takie kratery to są chyba na księżycu). Tego było już za wiele, doszłam do wniosku, że ja z tą Panią już nie rozmawiam, a wystarczył zaledwie tydzień. I tak się boczymy na siebie po dziś dzień. Nie da się ukryć, że Blondi posiada sporo typowo babskich cech... dziwne, bo przecież tworzyli ją mężczyźni.