Zapraszam na wyprawę - iście syberyjską; na podczęstochowskie stepy
Przywita nas zimny ostry wiatr, bezkresne pola, dzikie zwierzęta i ptaki; mitycznymi strażnikami tego zapomnianego świata są olbrzymie słupy wysokiego napięcia, wydające przerażający pomruk.
Mowa tu o terenach pomiędzy Wrzosową - byłą kopalnią rud żelaza a osiedlem Wrzosowiak. To na tych częstochowskich stepach łatwiej nam będzie spotkać dziką zwierzynę - mocno zaskoczoną naszym widokiem, niż choćby w parku krajobrazowym Sokole Góry, gdzie w tej turystycznej oazie, poprzeszywanej szlakami, ścieżkami rowerowymi łatwiej będzie spotkać Irka Bielenika z gromadką weekendowych atletów.
Dlaczego tak interesujące wolne przestrzenie nie zostały jeszcze zagospodarowane?
Kiedyś, jeszcze przed powstaniem osiedla Wrzosowiak tętniły życiem - głównie rolniczym. Obecnie pola zostały opuszczone, starzy gospodarze powymierali, a dzieci z przyczyn wiadomych nie chcą się zajmować gospodarką rolną. Zachwycać się nimi mogą ludzie spragnieni bliskiego kontaktu z naturą, bo jako teren pod kolejne dzielnice miasta nie nadaje się. Podczas eksploracji niższych warstw gruntów przez kopalnię rud żelaza, pozostawione chodniki uległy zapadnięciu. Parę lat temu, jeden z mieszkańców tej okolicy, chyba ostatni gospodarz uprawiający ziemię (jak tłumaczył - czysto hobbistycznie), pokazywał jak wzdłuż kopalnianych wyrobisk pojawiły się opadnięcia terenu. Teraz z biegiem lat jest to coraz mniej widoczne, ale i tak nie zachęca do stawiania tam trwalszych budynków. Do tego słupy wysokiego napięcia, które dumnie strzegą opuszczonych pól przed zabudowaniem. Nikt z własnej woli nie będzie chciał mieszkać w pobliżu linii elektrycznej o tak dużym napięciu - sam dźwięk takiej trakcji - przerażający, wibracyjny wystarczająco odstrasza. Jest to również teren bardzo podmokły i mimo przeprowadzonych wiele lat temu prac hydro-inżynieryjnych mających na celu osuszenie tych wolnych połaci ziemi, nadal jest tam dużo wody, szczególnie w okresie wiosennym.
Przemierzając te tereny czy to w okresie zimy, czy lata, można naprawdę odnieść wrażenie, że jesteśmy na jakimś stepie. Latem niektóre skupiska traw mają więcej niż dwa metry wysokości. Zimą odnosi się tu wrażenie pustki,a do tego mroźny wiatr i otaczający nas śnieg. Po stepowym dywanie z traw pozostały resztki kłosów, które nie zostały jeszcze przykryte warstwą grubego śniegu. Nie brakuje też drzew, choć są one w mniejszości. Co jakiś czas kilka samosiejek tworzy małe skupiska, które z czasem przeobrażą się w mniejsze zagony leśne.
Mimo, że zima jest ciężkim okresem, szczególnie dla zwierząt, to jednak lato przynosi największe zagrożenie. Tam, gdzie wysokie suche trawy, tam i pożary. Może nie powstają, tak jak na stepach w wyniku samozapłonu, a z ludzkiej głupoty. Jeśli zima jest długa a wiosna deszczowa, stare trawy opadną na ziemię i zostaną zastąpione świeżymi odrostami; jeśli jest mało opadów na wiosnę, a do tego było mało śniegu zimą, to teren szybko się osuszy i pożarów nie zabraknie. Pożary te przybierają postać monstrualną, to naprawdę jest apokalipsa dla żyjących tam zwierząt.
Co możemy zobaczyć, jaką zwierzynę spotkać ? Na pewno sarny w stadach 3-7 sztuk w zimowym ubarwieniu, całe ptasie gremium: bażanty, sroki, bociany w okresie letnim... Nie brakuje też drapieżnika jakim są lisy. Ale najbardziej charakterystyczne dla tych terenów są kuropatwy - szczególnie łatwo je spotkać w porze letniej. To tam, w głębokiej trawie siedzą i nasłuchują, a na odgłos zbliżającego człowieka gwałtownie odlatują z charakterystycznym krzykiem. Oddalając się jeszcze bardziej od ludzkich zabudowań możemy spotkać dziki - to rzadkość, choć jest to możliwe.
Czy długo taki stan się utrzyma, takiego zapomnianego raju na skraju miasta ?
W rozmowie z lokalną ludnością nie można mieć wątpliwości, że ten stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Od kilkunastu lat działa prężnie ogród działkowy Sarenka, ostatnio usypano do niego wzmocnioną gruntowaną drogę, a dwa lata temu pojawiły się kolejne żółto oznaczone słupki geodezyjne. Co tam będzie? miejscowi jeszcze nie wiedzą - "lecz jak już się tu raz pojawią, to już stąd nie odejdą" - usłyszałem odpowiedź.
Takie dzikie przestrzenie stwarzają też pewne niebezpieczeństwa. Na co należy uważać - szczególnie na dzikie psy. Warto też zwrócić uwagę na to przy wyprowadzeniu własnych czworonożnych przyjaciół. Należy pamiętać, że spuszczone luzem psy bardzo szybko się zatracają - i nie jest to rzadkość. Pies w tych warunkach, przy takiej liczbie zapachów, świeżych tropów szybko traci resztki rozsądku narzuconego mu w betonowych murach naszych mieszkań. Szczególnie zimą, gdy słońce zachodzi szybko - robi się ciemno i zimno i słychać tylko nawoływania właścicieli zagubionych na spacerze psów.
Lecz nie zapominajmy - taka jest natura. Wędrując po górach musimy zachować pewne podstawowe warunki bezpieczeństwa; również tutaj na tych opuszczonych polach odrodziła się natura ze wszystkim swoimi aspektami - warto o tym pamiętać i warto to zobaczyć na własne oczy. Mam nadzieję, że zachęciłem do niedalekiej, choć przyznam iście syberyjskiej wycieczki na podczęstochowskie stepy. Warto się ciepło ubrać, a teraz gdy zima lekko odpuściła dobrze by było mieć gumowce. Także, w świąteczne przedpołudnia, w ramach odpoczynku od telewizora i jedzenia zapraszam na wycieczkę do świata, gdzie nadal jest mało ludzi, a dzikich zwierząt nie brakuje. Wiatr tam jest mocny i zimny, a śnieg jeszcze długo po tym jak zniknie z miejskich chodników - tam jeszcze będzie się utrzymywał.
