Debiuty...
W najbliższy piątek w Klubie Teatr From Poland odbędzie się drugi finał Debiutów From Poland. Rozmawiamy z Anitą Grobelak, twórcą i głównym organizatorem całego przedsięwzięcia.
To druga edycja "Debiutów", choć przyznam... mam wrażenie, że impreza ma dłuższą historię. Źle myślę, czy faktycznie inicjowałaś jakieś działania o podobnym charakterze już wcześniej?
Debiuty from Poland to cykl, którego idea narodziła się w 2009 roku. Obserwując działania muzyczne, jakie miały miejsce w GTFP od czerwca 2007 roku, kiedy rozpoczęłam działalność przy Al.NMP 2, uświadomiłam sobie, że w Galerii Teatr from Poland debiutowało większość nowych częstochowskich zespołów, sporo składów hip-hopowych oraz zespołów z innych miast. Tu zainicjowano kilka cyklów muzycznych: pierwsze odsłony Fight This Generation (pomysłodawca: członkowie zespołu Elephant Stone), Opend Deck’s (pomysłodawca: Mati), unHoly Beats (pomysłodawca: Shamanic), Witaj szkoło, żegnaj mózgu (pomysłodawca Forti i zespół Opodatkowanie Powietrza) Against Prejudice, tj. muzyka przeciwko uprzedzeniom (pomysłodawca: OP i ja), Rock For Animals (pomysłodawca: Kamila Czyż), Biotronic (pomysłodawca: członkowie Rise Up!). Tutaj też organizowała swoje koncerty częstochowska scena niezależna Holy City Crew. Kilka razy gościliśmy Cathedral i szereg innych inicjatyw, które tworzyli lub tworzą aktywni mieszkańcy Częstochowy. Sporo w GTFP odbywało się imprez charytatywnych, pilotowanych przez różne osoby.
Zresztą intencją tego miejsca było budowanie przyjaznego klimatu do tego typu działań. Nie ukrywam, iż satysfakcją było dla mnie goszczenie gwiazd, tych mniej znanych zespołów i owych debiutantów (choć ich początki muzyczne bywały różne, podobnie jak poziom). Marzyło mi się stworzenie miejsca, gdzie właśnie takie zespoły będą miały możliwość odbywania prób. W praktyce okazało się to nieco problematyczną kwestią. Na próby chętni byli, ale pojawiał się bariera, pt. magazynowanie sprzętu, zapewnienie obsługi w klubie na czas jej trwania, ogrzanie sporej powierzchni w sezonie jesienno-zimowym. Niektórzy krępowali się też tzw. prób otwartych. Byłyby one jakimś rozwiązaniem dla klubu, który w czasie udostępnianym dla zespołów mógłby prowadzić zwykłą działalność gospodarczą. Ostatecznie z prób w GTFP skorzystały tylko trzy zespoły, między innymi B.S.T., które usłyszymy 17 grudnia w TFP. Na podobnej zasadzie działał w GTFP, przez prawie trzy lata, Teatr Tancerzy Ognia „Serafini”.
Zanim w grudniu 2009 roku wystartowała pierwsza edycja Debiutów from Poland (ze względu na dofinansowanie z funduszy CARA adresowana tylko do zespołów z Częstochową związanych), pozwoliłam sobie powołać do życia Free Art. Fest from Poland. Ten, z założenia festiwal sztuki niezależnej, miał na celu propagowanie twórców z regionu częstochowskiego, jednak zainteresowanie formułą pozwoliło przekształcić go w imprezę ogólnopolską. Oczywiście Free Art. Fest from Poland nie ma na razie szansy równać się z największymi, czy też bardziej popularnymi festiwalami, głównie z powodu bardzo niskiego budżetu, przeznaczonego na jego realizację (choć impreza w niewielkim stopniu, od drugiej jej edycji, jest dofinansowana przez Urząd Miasta Częstochowa). Na jej realizację przedsięwzięcia na wyższym poziomie potrzeba około 38 000 zł. W ubiegłym roku udało się uzyskać 6 000zł wsparcia Urzędu Miasta.
Reasumując! W istocie inicjowałam kilka działań muzycznych w Częstochowie lub wspomagałam innych pasjonatów muzyki. Niestety niejednokrotnie narażając się policjantom, którzy podważając ich rację bytu uważali, że: „Kultura, proszę Pani, to jest w Depo albo w Don Kichocie, a tu co…”
Częstochowianie, klubowicze pamiętają Cię głównie z prowadzenia Galerii Teatr From Poland. Jakiś rok temu zaprzestałaś tej działalności. Jakieś przemyślenia na ten temat…, czy może chęć do powrotu do tego typu ... stylu życia, bo prowadzenie klubu to coś więcej niż praca?
Nie zrezygnowałabym z prowadzenia Galerii Teatr from Poland, gdyby nie wrogie nastawienie do lokalu policji, o której wspomniałam i mieszkańców pierwszego podwórka przy Al.NMP 2. Groźby, szantaże, złośliwości, itd. postawiły mnie w trudnej sytuacji. Musiałam pomyśleć o zdrowiu dziecka, które planowałam urodzić. I tak przez połowę ciąży byłam nękana tym, czy owym…, ale tego przykrego wątku nie chcę teraz rozwijać. Choć wielokrotnie znajomi i klubowicze zachęcali mnie do takich wynurzeń na łamach mediów, w nadziei, że da się „tę sprawę rozwiązać”. Pamiętam moment jak przerażeni uczestnicy jednej z imprez, nie mogąc swobodnie opuścić podwórka, zawracali do lokalu prosząc o moją interwencję. Ponieważ ciąg wypadków osiągnął apogeum absurdu, usadziłam frustratów na kanapach, krzesłach i ze stoickim spokojem powiedzałam: „Cóż mamy alternatywę!…jak za okupanta…po latach będziemy wspominać, iż prawie że byliśmy internowani…”
W istocie prowadzenie GTFP to było coś więcej niż praca. GTFP pochłaniała cały mój wolny czas i z bólem serca przekazywałam ją w inne ręce, ale i z nadzieją, że profil lokalu zostanie zachowany.
Debiuty to przede wszystkim promocja młodych grup muzycznych. Jak oceniasz po tych dwóch edycjach (ta się kończy, czeka nas finał ) poziom młodej częstochowskiej sceny muzycznej. Jest progres, regres. Czy zespoły wychodzą poza cover'owe granie, starają się tworzyć własne kompozycje ?
Ich poziom zasadniczo nie uległ zmianie. Wciąż powstają nowe, dotychczasowe się rozpadają. Jest grono ludzi, którzy szukają swojego miejsca w tej przestrzeni, w jakiej przecież nie jest łatwo funkcjonować. Co prawda, w stosunku do lat siedemdziesiątych, czy osiemdziesiątych XX wieku muzykowanie stało się mniej elitarnym zajęciem, łatwiej zdobyć też instrumenty muzyczne, stosowne akcesoria, promować się w mediach, Internecie, na licznych przeglądach, festiwalach, w klubach muzycznych. Z drugiej strony zwiększyła się znacznie liczba muzyków. Trzeba mieć sporo szczęścia, aby przebić się, wyróżnić się spośród grona istniejących i wciąż powstających zespołów. Dla młodego człowieka muzykowanie nadal jest kosztowną pasją, w którą inwestować trzeba (sprzęt, praca nad doskonaleniem warsztatu i umiejętności), ale nie wiadomo, czy się ona kiedykolwiek zwróci. W Częstochowie od dawna tkwił wielki potencjał muzyczny. Wiele gwiazd i znakomitych projektów muzycznych z tej ziemi w Polskę wypłynęło. Miejmy nadzieję, że laureatów Debiutów from Poland czeka równie świetlana przyszłość. Właściwie większość częstochowskich, młodych zespołów stara się tworzyć własne teksty i kompozycje muzyczne. O ile z tekstem sprawa jest prostsza, tak trudniej w nowatorski sposób opracować warstwę brzmieniową. Tyle już …zostało zagrane… Szczególnie w przypadku rodzimych hip-hopowców wciąż odczuwamy niedosyt na płaszczyźnie umiejętności tworzenia autorskiego podkładu.
Rozmawiałem ostatnio z moim młodszym "podwórkowym" kolegą, mocno angażującym się w sport, dokładnie w piłkę nożną. Na pytanie: „Co na to rodzicie?” - usłyszałem, że robią wszystko, by przy piłce pozostał, widzą w tym dobrą przyszłość dla syna. Debiuty to nie You Can Dance, Idol czy Mam Talent, ale czy widać choćby zainteresowanie rodziców, którzy może dostrzegają w tym coś więcej niż rozrywkę i upust dla młodzieńczej spontaniczności ?
Zdarzają się rodzice-wierni fani swoich pociech. Z tej strony silne wsparcie rodziny i jej znajomych miało Opodatkowanie Powietrza. Żywo rozwojem swoich pociech interesują się rodzice Błażeja i Bartosza Kowalczyka (zespół The Psycho Transmission, Nosferatis, Demorgy, Artyści Spalonego Teatru). Podobnych „menagerów” ma Clitoris, Artyści Spalonego Teatru. Pamiętam też kilka mam, które z koleżankami albo ciociami sporadycznie przychodziły na występy młodych hip-hopowców, czy rodzin zapraszanych przez zespoły na inne koncerty. Dojrzewanie to trudny okres w życiu człowieka i również czas najliczniejszych konfliktów pokoleniowych. Myślę, że choć wielu rodzicom może i trudno jest się odnaleźć w środowisku młodzieżowej subkultury, to ich obecność na tego rodzaju imprezach zaliczyć można do sukcesów wychowawczych – wszak dziecko obdarza rodzica zaufaniem, zapraszając go na swój występ; nie wstydzi się go; wie, że znajdzie zrozumienie i wsparcie. Z drugiej strony rodzic jest o dziecko spokojniejszy; poznaje środowisko, w jakim to przebywa; dostrzega, że nie jest ono tak straszne jak wielu „normalnych” obywateli je przedstawia.
Częstochowa od jakiegoś czasu jest rozpieszczana dużą liczbą koncertów, oczywiście nie można tego porównywać z głównymi rozgrywającymi, ale na plakatach promujących trasę różnych grup muzycznych Częstochowa pojawia się coraz częściej. Jak sądzisz, czy to rozsmakowało klubowiczów, żądnych także dźwięków muzyków debiutujących. To przecież też swoista rozrywka obserwować zespół, wybranych muzyków od początku kariery, nie zadawalać się jedynie ukształtowanymi zespołami/twórcami.
Kiedyś była Utopia i Rura (pomijam starsze miejsca z okolic ul. Dekabrystów oraz nieistniejącego miasteczka studenckiego), potem Paradoks i Teatr from Poland na Wieluńskim Rynku, następnie Galeria Teatr from Poland, klub Ask, Tramwaj, klub Zero i inne mniej liczące się „miejscówki”. Dziś z liczących się lokali tego typu pozostała Rura oraz przetransformowane: TFP i Zero. Jak długo będą funkcjonować? Nie wiadomo! A może odpowiem inaczej. Klub muzyczny ma rację bytu w miejscu, w którym są świadomi odbiorcy muzyki. Oczywiście stwierdzenie takie jest zwykłym truizmem, niemniej jednak w Częstochowie dzieje się coraz gorzej. Powiesz Kamilu i będziesz miał rację: „Oj, zawsze te ciągłe narzekania”. Ja odpowiem: „Niekoniecznie”. Śledząc historyczne zapiski dotyczące rozwoju miasta, w czasach PRL-u „oddelegowywano” tu różnej maści proletariuszy celem stworzenia przeciwwagi dla Jasnej Góry. Z socjologicznego punktu widzenia inteligencja albo schodziła do podziemia (najczęściej pro-katolickiego) lub opuszczała miasto. Można by pomyśleć, że Kościół w tej sytuacji sprzyjał w Częstochowie rozwojowi kultury. Owszem, ale głównie sakralnej. Działania alternatywy odbierane były jako z gruntu rzeczy nastawione wrogo do katolików, co sprzyjało próbom odgórnej cenzury. Zatem alternatywa w Częstochowie jest między przysłowiowym „młotem a kowadłem”. Naród nasz butny i żadna ze stron ustąpić nie chce. Ów konflikt między racją sacrum a profanum przenosi się na wszystkie sfery życia mieszkańców Częstochowy i wielu z nich w tym upatruje obecnego upadku miasta. Właśnie! Częstochowa!: zredukowana do powiatowego miasta, pozostającego w cieniu potężnego klasztoru; bez uniwersytetu, a nawet miasteczka akademickiego; z coraz większym gronem bezrobotnych; którzy z konieczności będą musieli skupić się na zaspokojeniu najprostszych potrzeb lub zdecydują się na migrację tudzież emigrację. Bilet na koncert tzw. gwiazdy to dla przeciętnego mieszkańca Częstochowy spory wydatek, a przecież trzeba za coś do klubu dojechać, zapłacić za szatnię, napić się soku, piwa, wrócić; dobrze by było też zaprosić przyjaciela, dziewczynę, itd. Tym sposobem jedna wyprawa może nas kosztować lekko 100zł. Pewien manager kilku znanych w Polsce zespołów, obserwując sprzedaż biletów w GTFP, powiedział: „Jestem zdziwiony, Częstochowa jest chyba pierwszym miastem, w którym ludzie są zdziwienie, że za bilet na koncert trzeba zapłacić. Byłem tu wiele razy i od lat nic się nie zmieniło”. Być może ów manager był zwykłym malkontentem, powtarzającym tę samą formułę w innych miejscach, ale faktycznie niektórym nawet pięciu złotych szkoda za posłuchanie muzyki na żywo.
Osobnym zagadnieniem jest brak nawyku uczęszczania na koncerty samych częstochowskich muzyków (nie mówię oczywiście o wszystkich), ale tak jest i w środowisku naszych malarzy i literatów. Chyba tylko Piotrowi Krasowi i niegdyś Oldze Trojak udało się komasować wokół fotografii sporą grupę tejże twórców. Wbrew pozorom problemem nie jest sama reklama imprezy. Owszem monopolista „Grosik” swoim cennikiem przeraża, a argument, że w innych miastach, jak Kraków, czy Warszawa ceny są podobne do mnie nie przemawia. Częstochowie – choćby – wielkością i ilością mieszkańców do wyżej wymienionych miast daleko…Są przecież inne nośniki informacji – strony, blogi, portale społecznościowe, tematyczne, itd. Do informacji trzeba też chcieć dotrzeć, tym bardziej, że tych klubów w Częstochowie nie ma aż tak wiele.
Generalnie frekwencja w mieście na imprezach kulturalnych drastycznie się pogorszyła. Cóż znak czasu, kryzysu i tym podobnych czynników. Nie sądzę aby powodem był przesyt nazbyt bogatą ofertą, bo raczej jest ona uszczuplana niż poszerzana. Paradoksalnie czasem młode, lokalne zespoły ściągają na swe koncerty więcej osób niż doświadczone i uznane zespoły.
Kogo ciekawego możemy zobaczyć w najbliższy piątek. Jakieś szczególnie ważne zespoły, dla których rokujesz dobrze na przyszłość ?
Z pewnością Clitoris jest jednym z najciekawszych projektów muzycznych kręgu debiutantów. Po pierwsze reprezentują styl muzyczny mało spopularyzowanych pośród młodych zespołów z Częstochową związanych. Grupa wykonuje muzykę, którą określa jako szeroko pojęty funk. Charakterystyczne kompozycje i ciekawe aranżacje z pogranicza różnych stylów sprawiają, że nie można przejść obok ich twórczości obojętnie. Muzycy w zespole są też sprawni technicznie. Jeden z jurorów – Krzysztof Sak – uznał, że u „funkującego z feelingiem gitarzysty, wspomaganego zgraną sekcją rytmiczną słychać to, co w branży nazywa się, tzw. ograniem”. Clitoris wygrało pierwszą edycję Debiutów from Poland. Przyznam, że kiedy dowiedziałam się, iż obecny skład zespołu został znacznie okrojony, pomyślałam, a może to i dobrze – tym razem wygra ktoś inny. Pozytywnie się jednak rozczarowałam. W przyszłym roku z pewnością Clitoris nie będzie mogło przystąpić na tej imprezie do rywalizacji (względy regulaminowe), ale zostanie zaproszone na III edycję jako gość.
Od trzech lat obserwuję też poczynania naszego najmłodszego częstochowskiego perkusisty. B. Kowalczyka pamiętam z The Psycho Transmission. Teraz gra jednocześnie w Demorgy i Artystach Spalonego Teatru. Mam nadzieję, że ta perełka nie przepadnie w muzycznym gąszczu i kiedyś będzie wybitną postacią w muzycznym światku. Zresztą tego życzę wszystkim uczestnikom II edycji Debiutów from Poland.
Na finale Debiutów… posłuchamy też punk-rockowej grupy B.S.T., która wygrała I edycję Free Art Fest from Poland. Pochłonięci tzw. prozą życia niewiele koncertują; tym bardziej warto ich zobaczyć.
Generalnie jury w składzie: Kamila Czyż, Adam Zięcina, Krzysztof Sak, Daniel Małoszyc, Łukasz Hutny i Anita Grobelak orzekło:
Najlepsze składy II Debiutów from Poland’09/10 to:
2M – I miejsce,
FonoMagia (Mors,MilkShake, TupeT) – II miejsce
EdY – III miejsce
Awaria Dźwięku (Tasman, Kacu, Szakuł) – III miejsce
Najlepsze zespoły II Debiutów from Poland’09/10 to:
Clitoris – I miejsce
TheBatteries – II miejsce
Demorgy – II miejsce
Panafro – III miejsce
Nagrody publiczności II Debiutów from Poland’09/10 przyznano:
25.XI.2010 - 2M oraz Immediatum (Dede&Daniu)
27.XI.2010 – Clitoris
28.XI.2010 – FonoMagia oraz BesNazwyProjekt
Jak widzisz przyszłość Debiutów, bo ich potrzeba na pewno jest? Czy to nie jedna z tych inicjatyw, istniejąca dzięki osobie, która jeszcze ma w sobie na tyle siły, aby to ciągnąć?
Tak sformułowane pytanie schlebia mi. Organizowanie różnego typu imprez zawsze dawało mi satysfakcję. Wcześniej sporo aranżowałam wystaw i to w różnych miejscach kraju (zarówno sobie, jak i innym). Animację w obszarze kultury traktuję jako zajęcie równie twórcze, co malowanie, które na czas prowadzenia GTFP, praktycznie porzuciłam. Te dwie dyscypliny wymagają entuzjazmu, pozytywnej energii i szczerej intencji z obu stron. Fałsz, cwaniactwo, chora rywalizacja niczemu tutaj nie służą. Robię to, co lubię i chcę robić; nie twierdzę, że jestem w tym najlepsza; robię jak potrafię i staram się dane zadanie wykonać, w miarę możliwości, najlepiej…W roku 2011 będę ponownie się starała o dofinansowanie tej imprezy z funduszy CARA. Nie podjęłabym się raczej organizacji II edycji Debiutów from Poland gdyby nie wsparcie Centrum Amatorskiego Ruchu Artystycznego. Łatwo przecież obliczyć koszta przedsięwzięcia. Nagłośnienie czterech koncertów to minimum 2000 zł, do tego doliczyć trzeba koszt plakatów i ulotek. Oprawa wystawy też wiązała się z nakładem finansowym. Jury starym zwyczajem pracowało charytatywnie. Wejściówka na imprezę kosztuje zaledwie 8 zł, nie płacą za nią uczestnicy przeglądu i ich goście, tj. około 140 osób. Przy pogarszającej się frekwencji na większości koncertach w mieście, płynący ze sprzedaży biletów dochód nie jest więc duży. Złożyłam też w grudniu projekt na dofinansowanie III edycji Free Art Fest from Poland przez Urząd Miasta. Impreza odbyłaby się na przełomie sierpnia i września 2011 roku.
Co UM, czy w ostatnich politycznych rozgrywkach jeszcze udało się z nim rozmawiać, czy pochłonęły go sprawy "prywatne" ?
Ostatnie moje kontakty z Urzędem Miasta wiązały się z koniecznością sporządzenia notatki służbowej oceny realizacji zadania publicznego dotowanego z budżetu miasta Częstochowa, tj. II Free Art Fest from Poland (pochwalę się, że otrzymałam dobrą ocenę), co mam nadzieję korzystnie wpłynie na ewentualne dofinansowanie III edycji imprezy. Oprócz tego w grudniu złożyłam projekt na dofinansowanie jej III edycji.
Sponsorzy - czy to jeszcze realne w Częstochowie ?
Tym razem odpowiem bardzo krótko – NIE! Z ich pozyskaniem w Częstochowie zawsze był wielki problem.
I takie podsumowanie, kilka zdań od siebie, jeśli można.
Mam w planach realizację w Częstochowie kilku projektów (nie tylko muzycznych), jeśli uda mi się pozyskać na nie fundusze. Obecnie skupiam się na wychowywaniu córki i „naprawach fizjologicznych defektów mego organizmu”. Powróciłam do malarstwa i zaczęłam pisać bajki (z powodów wiadomych)…A mój dom na co dzień jest muzyką przepełniony…

