Sobota 4 lutego 2012

Kultura - rozmowa

KAMIL KWAPISZ 29 grudnia 2009

Poezja to przeżywanie

Już trzy edycje Turnieju Jednego Wiersza za nami. Z grupy uczestników, po tych trzech spotkaniach dwie osoby szczególnie się wyróżniły - i miałem przyjemność porozmawiać z nimi. Zapraszam do krótkiej rozmowy z Katarzyną Zwolską i Mateuszem Trzmielem.

Katarzyna Zwolska

Katarzyna Zwolska


Mateusz Trzmiel

Mateusz Trzmiel

Dlaczego Strofa ?

Zasadniczo nie wiem. Poszedłem na Turniej Jednego Wiersza, a trafiłem na Strofę. Ten Turniej to możliwość pokazania się, mnie wciągnęła koleżanka.

Poznaliście się na lekcji polskiego ?

Tak, ja prowadziłam te zajęcia, Mateusz był uczniem.

I jak pierwsze wrażenia ?

Jak poznałam Mateusza, byłam zazdrosna, że tak dobrze pisze w tym wieku, ja tak nie potrafiłam.

A w której to było klasie?

Maturalnej - trzecia liceum.

No to, aż tak młody to Ty nie jesteś. Turniej Jednego Wiersza to konkurs lokalny - ale jednak konkurs, konfrontacje - czyli coś, co jest niezbędne
w rozwoju młodego poety.

Owszem zgadzam się, ale poezja to też emocje, uczucia. Nie potrafię tego opisać. Poezja to przeżywanie, to takie otwieranie się, dlatego też każda krytyka bardzo boli. Im bardziej się otwierasz, tym łatwiej Cię zranić. Nie lubię, a nawet boję się instytucji krytyki literackiej, nie rozumiem jak można ocenić wiersze, jak podjąć decyzję, który jest lepszy...

Teraz ciężko o nauczyciela. Moim pierwszym nauczycielem był ojciec. To on mi podpowiadał, co jest dobre, co zmienić, na co zwrócić uwagę. Ja sama nie potrafię określić, czy to, co napisałam jest wartościowe. Czasem okazuje się całkowicie na odwrót – to, co wydaje mi się dobre w rezultacie jest słabe i na odwrót.

Czy planujecie dalej startować w strofie debiutu?

Tak, oczywiście.

Ale po co? Nie lepiej jechać na jakiś lepszy konkurs, co mieliście wygrać – wygraliście.

Chcemy obserwować ludzi, którzy tam przychodzą, czytać wiersze, słuchać.

A czy macie jakiś kontakt z poezją swoich rówieśników zza granicy?

Miałam okazję, znaczy staram się czytać poezję niemiecką, austriacką, oni tam piszą takie... lżejsze wiersze. Subtelne liryki, erotyki - nie to co w Polsce. W Polsce poezja kojarzy się z cierpieniem, natomiast ich wiersze są często bardziej pozytywne... Taka chyba nasza specyfika z tym cierpieniem - dodaje Mateusz.

W okresie letnim w Gaude Mater czytał swoje wiersze czarnoskóry weteran z Wietnamu. Jak się z tym czujecie, on miał o czym pisać, o czym wy macie o czym?

Nie będę pisał o Papieżu, bo raz, że uważam, że to obraza dla Ojca, a dwa, że to bez sensu

Urodziliśmy się trochę w takim dziwnym momencie, trochę "głupim" momencie (uśmiech Mateusza), nic nam nie brakuje, nie ma wojen... no przynajmniej w naszym otoczeniu. Brakuje za to tych wielkich tematów, teraz akurat przerabiamy w szkole pokolenie Kolumbów i widzę to wyraźniej. Nie będę pisał o Papieżu, bo raz, że uważam, że to obraza dla Ojca, a dwa, że to bez sensu - dodaje Mateusz.

Aby sztuka dorastała, muszą być spełnione odpowiednie warunki, inaczej ona nie wykiełkuje.

Każdy może pisać, o czym chce. Dla kogoś, kto przeżył wojnę będzie to możliwość wypowiedzenia się, podzielenia swoimi emocjami, przeżyciami. Dla kogoś innego inspiracją może być dosłownie wszystko.

Jedna z uczestniczek czytała o obozach zagłady - co o tym sądzicie ?

To właśnie ta koleżanka, która wciągnęła mnie do Turnieju - odpowiada Katarzyna. Jest osobą bardzo zaangażowaną w poznawanie tamtego okresu, dużo czyta, pisze. Napisała nawet książkę o Hitlerze. Ma prawo pisać o tym z perspektywy obserwatora historii, nie uważam, że należy jej to prawo odbierać.

Z drugiej strony, na jednym z festiwalu człowiek młody napisał wiersz - nic specjalnego, ale było o Katyniu, więc jury się zachwyciło, że taka młoda osoba podjęła taki temat i dali mu pierwszą nagrodę. Dla mnie jest to nienormalne, to o czym ja mam napisać ? Tak, że piszę o rzeczach codziennych - wspomina Mateusz

Czy poezja w obecnym momencie nie stanie się taką dworską zabawą - grą słów ?

Przyznam, że nie wiem, ale raczej nie trzeba się tego obawiać, wiersz nie koniecznie musi być o rzeczach wielkich, można się zachwycić przelatującym obok motylem. Wyznacznikiem tego, czy wiersz jest dobry są te ciarki na plecach, które pojawiają się podczas czytania.

Jakie są wasze plany?

Tak na prawdę to nie mamy pomysłów. Złożono nam propozycję wydania tomiku poezji, nie wiemy jednak, co
z tym zrobić. Chciałabym, aby coś takiego powstało, może jest to szansa na dalszy rozwój ? Zupełnie się na tym nie znam, nigdy nie interesowałam się możliwością wydania.

Tak trochę dryfujecie?

Siedzimy trochę w takiej grupie ludzi - odpowiada Mateusz. Sami sobie staramy na pewne pytania odpowiedzieć, nie jest to łatwa sytuacja.

A co z uczelnią - czy ona nie może wam w tym pomóc, zaopiekować się takimi osobami jak Wy ?

Nie, to nie jest dobry pomysł. Tam nie uczą wrażliwości, rozkładają sztukę na części. Fantastycznie, że powstają chociaż inicjatywy studenckie, na przykład wspaniały teatr Na Jana. Z tym, że studenci muszą chodzić, prosić
i nie zawsze są rozumiani. Filologia może zabić miłość do poezji, do pisania...

Brakuje Wam takiego swoistego mecenatu, któremu moglibyście zaufać ?

doradców jest wielu, każdy mówi co innego, ciężko się w tym zorientować

Mamy problem z tym, że doradców jest wielu, każdy mówi co innego, ciężko się w tym zorientować. Dokładnie, ja się nie znam na tym, jestem bardzo łatwowierna i nie potrafię sobie zaplanować takiego rozwoju. Wiemy tyle, że trzeba czytać, pisać, rozwijać się.

Nie wyobrażam sobie, bym mógł z tego żyć, moi przyjaciele, którzy tworzą teatr również nie wyobrażają sobie, że po spektaklu, na którym dają z siebie wszystko, mogliby za to potem wziąć pieniądze - może to takie młodzieńcze ideały? - pyta sam siebie Mateusz.


Zapraszamy na Grudniową Strofę Debiutu - 30 grudnia Gaude Mater(przyp. red.)

Twoja wyszukiwarka

Ostatnie opinie pasażerów

 Jesień w ogrodzie...