Sobota 4 lutego 2012

Kultura / Tańcząc pod Notre Dame...

JULIA LISZEWSKA 19 czerwca 2010

Tańcząc pod Notre Dame...

Włodzimierz Kuca w wywiadach zawsze podkreśla, że najważniejsi dla niego są „jego tancerze”. I w ostatniej inscenizacji było to widać. Najważniejszy był taniec i tancerze. Opowieść, muzyka, gra aktorska, schodziły na drugi plan. Powieść Victora Hugo była jedynie kanwą dla opowieści, którą snuli tancerze Włodzimierza Kucy. Liczył się taniec i emocje nim wyrażane.

Fot. Marek Podgórski

Na tle monumentalnej katedry (znakomita scenografia Mateusza Kucy) figury tancerzy i opowiadana przez ich ciała historia Dzwonnika i Esmeraldy. Zderzenie kulawej brzydoty z delikatnym, ujmujących pięknem (fenomenalne kreacje Filipa Kowala – Quasimodo
i Ewy Kockiej – Esmeraldy). Perfekcyjnie dopracowane role solistów (w tym zapadająca w pamięć, fantastyczna kreacja Bazylego Ogińskiego w roli demonicznego Księdza, czy Anny Hampelskiej – Królowej Nędzarzy) i przemyślane sceny zbiorowe (tłum żebraków).

Teatr Tańca Włodzimierza Kucy daje premierę raz do roku, szlifując choreografię, dopracowując szczegóły.
I ta perfekcja, pewność wykonania bije ze sceny. „Dzwonnik” jest mniej widowiskowy niż dotychczasowe realizacje częstochowskiego teatru tańca, mniej w nim efekciarstwa, więcej czystego tańca, spokojnego opowiadania ciałem konkretnej historii – i to wyszło przedstawieniu na dobre. Kuca waży emocje, stawia na szczegóły tworząc z nich harmonijną całość (w tym spektaklu nieco burzoną przez muzykę, pasującą bardziej do placu po Kremlem, czy argentyńskich klimatów niż do Paryża). Widać, że każdy tancerz jest przez Kucę traktowany indywidualnie – układy choreograficzne są robione pod konkretną osobę – pasujące do postaci przez nią granej. Delikatna, eteryczna Esmeralda, niezdarny, budzący współczucie Quasimodo, demoniczny Ksiądz, władcza Królowa Nędzarzy, wrażliwy Poeta (Michał Przybyła) – opowiadają historię miłości i namiętności (także tych chorych), krok po kroku, scena po scenie.

Fot. Marek Podgórski

Co prawda, kilka scen bym wycięła, ale całość jest zgrabnie połączona – sceny zbiorowe nie przytłaczają solówek, nie jest też ten spektakl nakierowany na solistów – widać tu już doświadczenie Kucy jako choreografa (w końcu to już ósma premiera TTWK)
i reżysera (dotychczas pomocą w zakresie działań aktorskich służył Marian Florek, w tym roku jego nazwiska nie ma w programie). Jest kilka scen zbyt egzaltowanych, stonowałabym je (szczególnie, jeśli chodzi o postać Księdza siejącego postrach wśród gawiedzi, co momentami staje się, z powodu przerysowanych gestów, zbyt groteskowe). Brak mi sceny finałowej, przedstawienie sprawia wrażenie urwanego – choć może przez brak spektakularnego finału bardziej zapada w pamięć skulona nad ciałem Esmeraldy postać Quasimoda.

Nie brak ciekawych pomysłów na poszczególne, pojedyncze obrazy – ożywienie Maszkaronów z katedry Notre Dame (podświetlenie fioletowym światłem ubranych w białe kostiumy tancerzy), w umowny sposób potraktowane więzienie (wstążki rozpięte na drewnianym stelażu) i, o czym już pisałam, sprawiająca niesamowite wrażenie scenografia - monumentalna fasada paryskiej katedry, z charakterystycznym witrażem. Ale są też zgrzyty scenograficzne (kuriozalna machina – szubienica wtaczana na scenę). Niektóre sceny można by potraktować bardziej symbolicznie, chociaż myślę, że ulotność tańca połączona z realnością scenografii
(i kostiumów) silnie działała na wyobraźnię widzów. Widzów, którzy na premierze szczelnie wypełnili salę teatralną w częstochowskim Politechniku. I którzy zgotowali wzruszonym tancerzom 10-minutową standing ovation po spektaklu. Owację, porównywalną do aplauzu po kultowych już spektaklach Teatru Tańca Piny Bausch.


Inne artykuły autora:  „Ciągle wierzę, że ludzie są dobrzy.” - Anna Frank („Dziennik”)Podotykowo.Wiek niewinnościRozgryzanie GombrowiczaKsiążka – artykuł indywidualnego zastosowaniaKurzy fenomenNowy sezon w Teatrze im. MickiewiczaMy robimy w rozrywceMiędzy sezonamiKino na trzepaku

Przeczytaj 1 opinię

Dodaj swoją opinię »
  • pasażer na gapę

    2010-06-22
    02:49:16

    Taki komentarz...

    "Owację, porównywalną do aplauzu po kultowych już spektaklach Teatru Tańca Piny Bausch." - Hehehe :D

Twoja wyszukiwarka

Ostatnie opinie pasażerów

 Jesień w ogrodzie...