Sport
KAMIL KWAPISZ 28 sierpnia 2010
Czarnych diamentów w Częstochowie nie brakuje
Podczas walki, jesteś jak pod wodą, nic nie odczuwasz, do tego pełna adrenalina, a po walce wszystko boli, skóra, twarz, włosy, całe ciało to jeden wielki ból. O boksie i bokserach, realiach sportowych w naszym mieście rozmawiamy z Piotrem Zyzikiem, byłym bokserem, który dobrą dekadę temu w Częstochowie rozpoczął swoją przygodę z boksem amatorskim.
Marcin Siwy, jeden z częstochowskich "czarnych diamentów", od 4lat reprezentant Polski w boksie amatorskim w wadze ciężkiej(91 kilogramów). Wystepuje pod barwami klubu bokserskiego Start Częstochowa, ilość zdobytych tytułów może przytłoczyć.
III miejsce na mistrzostwach świata w Meksyku w 2009r
Wice Mistrz Polski Juniorów w 2009r.
Mistrz Polski Juniorów w 2008r.
V miejsce na mistrzostwach świata w Azerbejdzanie 2007r
Brazowy medal na mistrzostwach Europy na Węgrzech 2007r.
Pierwsze miejsce na Pucharze Polski w 2007r.
Trzecie miejsce na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w 2007r.
Drugie miejsce na ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w 2006r.
Drugie miejsce na Pucharze Polski 2006r.
Mistrz Polski Młodzików 2005r.
Będziemy go mogli zobaczyć walczącego na Gali Boksu Amatorskiego, która odbędzie się przy okazji imprezy plenerowej "Pożegnanie Lata" we Mstowie 28 sierpnia, gdzie stoczy pokazowy pojedynek z Adamem Koperkiem.
Za miesiąc podczas Mistrzostw Polski zapadnie decyzja, czy zobaczymy go na olimpiadzie w Londynie w 2012 roku.
Jak to się zaczęło ?
Chodziłem do podstawówki nr 49 na Błesznie i jako uczeń, pojechałem z kolegami z klasy na mecz siatkówki międzyszkolnej ligi, wspierać nasze koleżanki. Przed wejściem do szkoły, gdzie miał się odbyć mecz zebrała się grupa wyrostków starszych od nas o dobre 10 lat i... nim się obejrzałem, zostałem sam. Dostałem jakieś 30 kopniaków na twarz, miałem obruszane i powybijane zęby, złamany nos, a wszystko to bo chcieli mi zabrać kurtkę. Nie straciłem przytomności, nie odebrali mi kurtki, a uratowały mnie małe dzieci, które wezwały pomoc. Po tym zdarzeniu stwierdziłem, że już nigdy nie dam się zbić.
Dlaczego boks, czemu nie judo, zapasy ?
Zapasów u nas nie było, a na treningi bokserskie zaciągnęli mnie koledzy
Ci sami co cię zostawili ?
Nie, inni co już trenowali, i tak to się zaczęło. Jedyny klub bokserski w Częstochowie: Start. Po trzech miesiącach treningów założyłem dopiero rękawice, to był zaszczyt. Na początku to były ćwiczenia poruszania się w ringu, trening kroków, na sucho, była duża konkurencja w klubie, tylko najwytrwalsi lub najlepsi zakładali rękawice, reszta rezygnowała.
Teraz jest inaczej ?
Już na pierwszych zajęciach osoba przychodzi i zakłada rękawice, musi je mieć kupione, zaczyna trening, który jest zarezerwowany dla trochę bardziej doświadczonego amatora boksu. Obecnie od trenera wymaga się szybkich postępów u jego podopiecznych, nie ma czasu na ćwiczenie kroków, boks się zmienia, dlatego niektórzy bokserzy w ringu się biją a nie boksują, brakuje im podstaw. Najważniejsze w boksie są nogi i wyczucie dystansu, jest takie powiedzenie, że sierpy to każdy potrafi bić, to żadna filozofia, a dobrze poruszać się po ringu to sztuka.
A zawody sportowe?
Pierwsze dosyć szybko, bo już po pół roku, pierwsze starcia, delikatne obicie się, bardziej po to by się przyzwyczaić do ringu, bo ring to już nie przelewki. Kiedyś ubita ziemia, gołe ręce i bez bez przerw, do momentu aż ktoś się podda. Teraz oczywiście jest inaczej, są zasady, jest sędzia, lekarz i jest ring. Ale boks jest boksem, trzeba bić mocno, żeby wygrać. No i te emocje, strach, młodzi bokserzy często przed walką spędzają czas w toalecie bo mają zaburzania żołądkowe, tak się boją - to trzeba przezwyciężyć, trochę tak... zahartować się.
Mówi się często, że boks to prawdziwy sport, a tak naprawdę to nie sport.
Racja, boks to nie sport, przecież to bijatyka jest. Dwie osoby stoją na ringu i robią wszystko aby znokautować siebie nawzajem. Ciężko to zrozumieć, trzeba to czuć, np. mam wrażenie, że kobiety w ogóle nie rozumieją boksu. Moja mama zawsze się pyta: "Dlaczego dwóch facetów bije się po twarzy i czerpie z tego przyjemność?", a ja odpowiadałem i odpowiadam z uśmiechem, że jak dostanę mocny cios to się lepiej czuję. Gdy mama przychodziła na moje walki to cały turniej przesiedziała zasłaniając oczy dłońmi i miała spuszczoną głowę. Choć, z drugiej strony moja, małżonka lub oglądać boks, choć żałuje, że nigdy nie widziała mnie w ringu. Wiem natomiast jedno, boks jest dla twardych ludzi.
Dlaczego nie pociągnąłeś kariery dalej, nie poszedłeś w boks zawodowy ?
W boksie, a szczególnie w Częstochowie, brakuje odpowiednich menadżerów. Nie może być tak, że trener jest jednocześnie menadżerem, to się w ogóle nie sprawdza. Dużo zawdzięczam mojemu trenerowi Jerzemu Ślęzakowi z klubu Start Częstochowa, bo nauczył mnie wszystkiego (potem swoje umiejętności szlifowałem na obozach kadry, gdzie poznałem wielu wybitnych trenerów), ale już nie mógł być równocześnie moim menadżerem. To jest po prostu niemożliwe. Ci ludzie naprawdę wkładają dużo serca w boks, podobnie jak mój drugi trener Andrzej Zalas z UKS Blachownia (kiedyś trener Start Częstochowa). Często z własnej kieszeni pokrywali koszty startów w zawodach. Nie słyszałem by był jakikolwiek obóz treningowy, bo po prostu nie było na niego pieniędzy. Były obozy jedynie dla kadry Śląska lub Polski. Bokser ma trenować i walczyć, trener odpowiada za przygotowanie, a menadżer organizuje karierę zawodnika.
A jak to kiedyś wyglądało, jeszcze za czasów przed upadkiem systemu ?
To były czasy gdzie byłą liga seniorów, zawodnicy mogli np. iść do Gwardii Warszawa lub Gwardii Wrocław i zostać policjantem albo górnikiem, walcząc w Klubie Kleofas, Szombierki Bytom, Walka Zabrze. Zawodnik miał podpisany kontrakt z kopalnią, a pracą były treningi. Była normalna liga, rozgrywki co dwa tygodnie, dwa kluby i np. 10 walk. Ostatnio Kaczyński obiecywał, podczas kiełbasy wyborczej, że przywróci ligę bokserską, mogłem głosować na niego, może by przywrócił (uśmiech). Ale tak na poważnie, na te zawody przychodziło dużo ludzi, to byli kibice którzy znali się na boksie. Np. podczas mojej drugiej walki w sali w Jastrzębiu, (nawet Adamka tam poznałem prywatnie, mało by brakło a bym z nim walczył, lecz byliśmy wtedy w różnych kategoriach) jak wychodziliśmy do ringu i ludzie się dowiedzieli, że jesteśmy ze Startu Częstochowa to gwizdy na sali, ale że ani Mariuszowi ani mi nie brakowało serca do walki i, mimo że wtedy przegrałem, owację mieliśmy na stojąco. Te szczere brawa były nagrodą. To nie była impreza dla celebrytów, tylko dla ludzi, którzy na boksie się znali.
Skończyło się?
Nie ma ligi, seniorzy gdzieś tam walczą, boks amatorski, podupadł, jest np. w Częstochowie turniej we wrześniu, ale nikt poza samymi zawodnikami i ich znajomymi nie przychodzi, żadnych plakatów, informacji, nic. Obecnie trzeba wyjechać do Wasilewskiego do Warszawy, albo do Wrocławia, jeśli się myśli o boksie poważnie w kategoriach zawodu. Karierę najczęściej rozpoczyna się w liceum, przez boks zawala się szkołę, bo treningi, zawody, zgrupowania.
Nie ma żadnego wsparcia ?
Ja byłem najlepszy z chemii w klasie jako uczeń, wszyscy ze mnie ściągali, a było tak, że a z chemii miałem mierny, bo bokser to bandyta i łobuz.
Bo może bokserzy tacy są, nie są zbyt święci?
To fakt, święci nie są, bo boks jest ostry, twardy, trzeba być trochę zadziornym, żeby walczyć i przetrwać na ringu, taki był Jerzy Kulej, Adamek, Gołota, tacy są inni bokserzy. Są wśród nich ludzie bardzo inteligentni, kończą studia, radzą sobie po karierze, a są tacy, u których kiedy się kariera skończy pojawia się alkohol, nie radzą sobie z życiem, ale to chyba jak wszędzie.
Boks to chyba taki trochę show ?
Co tu ukrywać, wystarczy obejrzeć kilka walk zawodowych, zobaczyć jak się stroją, wygłupiają, lansują, lubią szpan. Przypomina mi się takie zdarzenie, jak na jednych z zawodów, młody chłopak, pojechał do Żywca na turniej i zamarzył o butach bokserskich. Taki zawodnik dostaje 20 złotych diety, ma kupić sobie śniadanie, obiad, kolacje. Przez trzy dni zbierał dietę, żeby kupić sobie używane adidasy, buty bokserskie z prawdziwego zdarzenia, nie jakieś stare z Polsportu, jakie miał każdy. Uzbierał te 60 pln, może 90, nie pamiętam. Wyszedł na ring w swoich wymarzonych butach i zemdlał bo przez trzy dni nie jadł. Jeśli na twój widok wiwatuje cała sala, a już nie wspominam o boksie zawodowym, gdzie się jest bożyszczem tłumów, to można zwariować, a potem jak to z gwiazdami, alkohol, problemy.
Czy ten problem alkoholu występuje często u bokserów ?
To raczej po zakończeniu kariery, normalnie zawodnik jest w reżimie treningowym, konkurencja nie śpi i ćwiczy, walczy się o dużą stawkę (tą stawką jest jedynie prestiż, w boksie amatorskim nie ma żadnych profitów finansowych za wygraną), zawodnicy bardzo się pilnują. Dieta, trening, sen. Poważnym problemem jest też zrzucanie wagi by zejść do niższej kategorii, i tak z 75 kilo, zejść do 71 młodemu chłopakowi, gdzie to skóra, kości i trochę mięśni jest ciężko, to na zdrowie nie wychodzi.
Startowałeś w juniorach, boks amatorski, dużo się teraz złego słyszy o sposobie punktowania, że to sędziowie są przychylni dla zawodników miejscowych itd.
To jest przekleństwo boksu amatorskiego, nie powinno tego być, to odbiera motywację dla młodych zawodników. Publiczność gwiżdże, a wygrywa np. zawodnik z Krakowa, bo gospodarz. Sam tego doświadczyłem, to jest bolesne, ciężko sobie z tym poradzić, szczególnie po stoczonym pojedynku. Czy to się da ruszyć ? Jeżeli zawodnik gospodarzy by przegrał ze mną, to by ten klub w Krakowie nie zdobył żadnego medalu, to niewyobrażalne, wtedy sędziowie oszukują, żeby gospodarze zdobyli medale.
A jak jest np. w Stanach ?
Nie wiem jak jest w Stanach, nigdy tam nie byłem, ale pewne niepisane zasady panują w boksie zawodowym, np. jeżeli jest champion i pretendent, to pretendent musi znokautować championa żeby wygrać. Wynik jest zawsze na korzyść tego, co posiada pas. A w sporcie zawodowym to już jest całkowicie inaczej, są rozmowy, negocjacje przed walką, inny świat.
Jak się czuje zawodnik po walce, boli ?
Boli wszystko, w czasie walki adrenalina jest duża, tylko "gaśnie światło" jak dostaniesz w głowę, poza tym nic nie czujesz. Dopiero po walce wszystko zaczyna puchnąć, dzwoni w głowie, chcesz żeby wszyscy dali ci spokój.
Czy zawodnicy z Częstochowy mogą rywalizować z zawodnikami ze klubów śląskich?
Piotr Zyzik, czestochowianin, miłośnik boksu jak i swojego miasta, Mistrz Śląska Juniorów, brązowy medalista Mistrzostw Polski Juniorów, obecnie współorganizator najbliższej gali boksu we Mstowie.
Żeby się rozwijać, należy mieć kontakt z zawodnikami doświadczonymi. Jeśli ktoś stoczył kilka walk na ringu i zmierzy się z takim zawodnikiem z dobrego klubu śląskiego, który ma na koncie 200 walk, to oczywiście, że przegra, ale za to zdobędzie ogromne doświadczenie . Konfrontacje, treningi ze starszymi zawodnikami, stąd tak ważne są wszelkie obozy treningowe. Przykładem może tu posłużyć Marcin Siwy, który pochodzi z Częstochowy (Zawodzie), prawdopodobnie najlepszy zawodnik jakiego Częstochowa urodziła, według mnie tworzy historię częstochowskiego boksu. Zobaczyć go na ringu, w akcji, to jak oglądać rozpędzoną lokomotywę i ta szybkość, rąk nie widać, sposób poruszania się, balans ciała, coś pięknego.
Czyli da się ?
Da się, ale tak jak powiedziałem, kontakt z innymi zawodnikami na ringu, doświadczenie, to jest najistotniejsze, ale to chyba jak wszędzie, analogii znajdzie każdy wiele.
Jakieś plany na przyszłość związane z boksem?
Chciałbym kontynuować przygodę z boksem, może jako trener, menadżer częstochowskich bokserów, organizator gal bokserskich, jeszcze nie wiem, mam plany ale nie są jeszcze sprecyzowane. W Częstochowie boksu się nauczyłem i wierzę w to miasto, Częstochowa ma duże tradycje bokserskie, za czasów juniorskich Jerzego Kuleja tu było tylu ćwiczących co obecnie jest w całej Polsce. Myślę, że warto walczyć o podtrzymanie tej tradycji, a na przykładzie Marcina Siwego widzę, że tych czarnych diamentów nam nie brakuje.
Inne artykuły autora: "Karać, karać, i karać!", XXL size, Lost, left, usually lonely and without their "second half", single gloves, Buddhist stupa in Częstochowa, An anti-exploitation campaign of employees of shopping networks held in front of TESCO in Częstochowa, Format XXL, Butter, beer, a bar, or just a roll… It lands in a pocket instead of landing in a shopping trolley. The number of petty theft amateurs is increasing in Częstochowa, Buddyjska stupa w Częstochowie, Masło, piwo, batonik czy zwykła bułka, zamiast do koszyka, lądują w kieszeni - amatorów kradzieży w częstochowskich sklepach przybywa, Zagubione, pozostawione, najczęściej samotne i bez drugiej połówki - pojedyncze rękawiczki.
Brak opinii
Dodaj swoją opinię »
Ostatnie opinie pasażerów
opinia
Chodzilem kiedyś do tej samej szkoły co Marcina tata,i pamietam,jak ojciec Marcina rozkwasił nosa starszemu koledze(...)
opinia
bardzo jestem usatysfakcjonowana podanym informacjami , jak już ktoś napisał na "krótko i na temat"(...)
• Soja - cudowna żywność
- pisze Earl Mindell amerykański autor książki pt. "Soja cud natury". Stany Zjednoczone są głównym producentem soi, ale mimo to nie należą do największych światowych konsumentów tego rodzaju żywności. Połowa amerykańskich zbiorów soi jest eksportowana za granicę.• Pigwa - owoce do herbaty zamiast cytryny
• Zupa szczawiowa
Jesień w ogrodzie...
• Ciemierniki - "róże Bożego Narodzenia"
Ciemierniki to niezwykłe rośliny uprawiane w naszych ogrodach. O ich wyjątkowości decyduje przede wszystkim zimowa pora kwitnienia. Kwiaty zawiązują się jesienią i mogą rozkwitać już w listopadzie. Ciemierniki w Polsce zazwyczaj kwitną na przełomie lutego i marca. Tegoroczny wyjątkowo ciepły listopad spowodował, że już zakwitły.• Jak prawidłowo sadzić drzewa i krzewy?
• Maseczka z własnego ogrodu.
